Przez całą szkołę średnią chodziłem na spektakle sceny alternatywnej (chwała za to mojej Polonistce). Spektakle odgrywane na tejże scenie są różnie. Najczęściej można je zaliczyć do sztuk mniej popularnych, awangardowych, czasem abstrakcyjnych. Brak jakiejkolwiek scenografii, niezwykła asceza wizualna (czasem klimat budowany przez świetną grę świateł i muzykę) były bardzo charakterystyczne dla tego rodzaju spektakli.
Tym razem byłem na zgoła innej sztuce. Wstyd się przyznać, ale poszedłem tylko dlatego, że dostałem darmową wejściówkę. Nie żałuję, to było mile spędzone ok. półtorej godziny, aczkolwiek miałem pewne obawy przed “monodramem muzycznym” – za musicalami nie przepadam, więc nie wiedziałem czego się spodziewać.
Yentl to adaptacja opowiadania Isaaca Singera (laureata literackiej nagrody Nobla), na podstawie którego nakręcono film.
Tytułowa Yentl to żydowska dziewczyna, która za wszelką cenę nie chce podzielić losu innych kobiet. Nie interesuje jej gotowanie, roboty domowe i inne tego typu babskie zajęcia. Dziewczyna chce się uczyć. Nie jest to jednak takie proste, gdyż ortodoksyjna tradycja zabrania kobietom wykonywania takich czynności. Po śmierci swojego ojca postanawia się zbuntować i po kryjomu dostać się do jesziwy (szkoły talmudycznej). Obcina włosy, przebiera się za mężczyznę i wyrusza w drogę.
Tak mniej więcej zaczyna się opowieść Yentl. No właśnie, opowieść. Cała historia jest opowiadana przez dojrzałą już kobietę, siedzącą w swoim domu. Co ciekawe, potrafi bardzo wciągnąć. Historia przerywana jest pieśniami w nieco musicalowym stylu. Tutaj należą się wielkie brawa dla Anny Dzionek, odtwórczyni roli Yentl, której śpiew naprawdę powalał. Nic dziwnego, ponieważ pani Dzionek jest czołową solistką Teatru Muzycznego w Łodzi.
Ciężko mi ocenić ten spektakl, ze względu na to, że jestem przyzwyczajony do innego typu teatru, zresztą bywam w nim ostatnio raczej rzadko. Na pewno nie był to zły spektakl. Co to, to nie. Według mnie był to po prostu kawał dobrego, poprawnego teatru. Bez żadnej kichy, ale też bez nadmiernych rewelacji.