Monthly Archive for November, 2009

Polski dworek – akwarela na sprzedaż

Jak obiecałem, tak czynię.



Klik przenosi na aukcyję.

Tą razą już nie od  1zł, żeby jakiś skąpy Warszawiak znów nie kupił za 1,25zł (bez obrazy Warszawiacy).  ;)

Poza tym, abstrahując od “sztuki”, od jakiejś godziny niemiłosiernie napieprza mnie gardło. Mam nadzieję, że to nie początek jakiegoś choróbska.

No proszę, ledwo skończyłem pisać posta, a tu już się pojawiła oferta kupna :) Dobrze, dobrze, byle tak dalej. Jeszcze trzy dni. :)

Szkice tuszem

Taka mała “ilustracja” zrobiona w półtorej godziny na nudnych ćwiczeniach z Komunikacji językowej. ;)

Akwarela – tutorial krok po kroku cz. 7

No i kolejny tutorial. Świeży bo dzisiejszy.

Muszę się poskarżyć. Ostatnio moje ego otrzymało siarczysty policzek. Wystawiłem akwarelę na allegro od 1 zł. Sprzedałem za… 1.25zł. Tak jest, jeden złoty i dwadzieścia pięć groszy. No cóż, porażki się zdarzają.

 


Dworek

Do powyższego obrazu użyłem kilku niestandardowych kolorów. Jednym z nich jest ziemia zielona firmy Renesans (cholera, mam nadzieję, że nie pomyliłem nazwy). Naturalnie można ją zastąpić inną zielenią. Poza tym ultramarynę, której użyłem do nieba, zmieszałem z niewielką ilością turkusu. Cała paleta to:

  • Ultramaryna
  • Błękit kobaltowy
  • Turkus
  • Sjena naturalna
  • Sjena palona
  • Brąz Van Dyke’a
  • Ziemia zielona
  • Payne’s Gray

Muszę zacząć tworzyć coś z bardziej ograniczonej palety, bo moje akwarele wyglądają zbyt, hmm… bajkowo? Nie potrafię się wyzbyć tych intensywnych kolorów.

Na całkowicie mokrą kartkę nakładam błękity (ultramaryna i turkus), oraz zielenie zmieszane ze sjeną naturalną, brązem lub błękitem. Chodzi o to, żeby zróżnicować plamę aby nie miała jednolitego koloru. Zostawiam puste miejsce na oczko wodne (które i tak spieprzyłem).   

Nakładam teraz nieco mocniejsze kolory, oraz trochę pryskam na pierwszym planie. Dach to sjena palona, brąz van Dyke’a i nieco błękitu kobaltowego.  

Cholera, trochę się rozmazało to zdjęcie. Idea jest właściwie cały czas ta sama. Dodaję coraz ciemniejszych kolorów na szybach i pod dachem. Nieco delikatniejszy cień, błękit kobaltowy plus trochę sjeny naturalnej tu i ówdzie, na fasadzie dworku. 

Spory przeskok, ale tak mnie zajęło malowanie krzaków i trawy, że zapomniałem zrobić zdjęcie. Krzaki to wariacje zieleni. Trawa to z zasadzie to samo, tylko że płasko i jaśniej. ;) Woda w stawie to odbicie nieba, czyli ultramaryna i turkus.

Wykończenie. Nieco detali i to właściwie wszystko. Staw jak widać nieco leci. Popełniłem błąd już w samym szkicu bo nie sprawdziłem czy na pewno jest w miarę zgodny z perspektywą. Wydawało mi się ok, ale kiedy go skończyłem stwierdziłem, że nie wyszedł zbyt dobrze. No cóż, na tym etapie jeszcze mi wolno popełniać takie błędy. Za trzydzieści lat już nie bardzo. ;)