Monthly Archive for April, 2010

“No to polej, Mieciu!” czyli 2 urodziny bloga.

Co prawda urodziny bloga były wczoraj, ale wróciłem z uczelni po 19 (siedząc tam od 8) i nie miałem już siły nic napisać, a jedyne o czym marzyłem to walnięcie się na wyro.
Prawdę mówiąc, to nie są okrągłe dwa lata, ponieważ mój blog istniał już nieco wcześniej, ale pojawiły się różne komplikacje hostingowe i bazę danych szlag trafił. Od dwóch w miarę regularnie publikuję wpisy w tym zakątku internetu.

Czego mogę sobie życzyć to na pewno większą liczbę odwiedzających bo z tym jest niezwykle kiepsko. Jakoś nie potrafię dostatecznie dobrze wypromować bloga. Zresztą nawet nie czynię w tym kierunku jakichś wielkich kroków, bo spamowanie wszędzie gdzie się da to niezbyt eleganckie rozwiązanie.

Naturalnie i tak się cieszę, że mojego bloga odwiedza dziennie ok. 30 osób. Mam nadzieję, że niektórzy tu wracają.
Niewątpliwie najczęstszym hasłem prowadzącym do mojego bloga jest Marcin Wolski. Chodzi tu naturalnie o znanego satyryka, po którym dostałem swoje imię. Nie jest to co prawda powód do dumy bo poziom humoru który prezentuje pan Marcin Wolski jest co najmniej żałosny (cholera, jakoś dziwnie mi się to pisze :) ). Widziałem swego czasu jego szopkę noworoczną i muszę powiedzieć, że takiej chały dawno nie oglądałem…

Często ludzie trafiają do mnie dzięki wyszukiwaniu porad o malowaniu. Cieszy mnie to, ponieważ w moich tutorialach staram się przedstawić proces malowania w miarę dokładnie, ponieważ często patrząc na obraz nie widać tego w jaki sposób został uzyskany dany efekt.

Przed wypiciem zdrowia, życzę swojemu blogowi aby przyciągał coraz więcej czytelników, aby ci czytelnicy byli ukontentowani obecnością w tym miejscu sieci oraz żeby nie bali się pisać komentarzy, których czuję przeogromny niedostatek. :)

No to siup, w ten głupi dziób!

Na sztaludze I

Tak sobie pomyślałem, żeby stworzyć na moim blogu serię wpisów o pracach nad którymi aktualnie pracuję, lub które leżą w kącie pokoju i czekają na lepsze czasy (czyt. napływ weny).
W tym wypadku są to dwa obrazy olejne. Jak to z olejami bywa trzeba trochę przy nich posiedzieć co przy mojej niecierpliwej naturze nie służy dobrze efektowi końcowemu. Z akwarelami jest zupełnie inaczej. Rozkładam się, siadam, maluję max 2 godziny i “dzieło” jest gotowe. Olej natomiast, wymaga więcej czasu ale daje szersze możliwości no i od czas do czasu dobrze jest zmienić technikę, żeby nie popaść w rutynę.

Huśtawka

Powyższy obraz będzie inną wersją mojej akwareli z drzewem i huśtawką. Pomyślałem sobie, że to całkiem fajny motyw i odrazu wykiełkował mi w głowie pomysł na obraz olejny na którym byłaby deszczowa, wietrzna pogoda, wiejski domek i huśtawka miotana wiatrem. Pomysł ciekawy ale gorzej z realizacją. Wszystko szło dosyć dobrze do czasu kiedy zacząłem malować domek. Wygląda jakoś tak zbyt banalnie i nie jest to na pewno efekt który chciałem osiągnąć. Chciałem, żeby był bardziej wtopiony w tło, albo nieco rozmyty przez deszcz ale niestety moje umiejętności mnie zawiodły. Co prawda mam w planie skończyć ten obraz ale w związku z “twórczą niemocą” idzie mi to pod górkę.

Drugi obraz jest nieco większy i namalowany w jakąś godzinę albo ciut więcej. Niby można by było go uznać za skończony, ale wg. mnie bije od niego technika “na odwal”. Cóż, prawdopodobnie go zamaluję i zrobię coś innego. :)

Brzozy

Akwarela krok po kroku – Huśtawka

Huśtawka (Akwarela)

Wiem, wiem. Dawno już nie było żadnego tutoriala, więc kajam się i publikuję świeżutki, pachnący poradnik. Bardzo możliwe, że powstanie kolejna wersja tej “sceny” ponieważ nie jestem do końca zadowolony z wyglądu drzewa. Szczególnie gałąź na której wisi huśtawka jest niezbyt udana. Ponadto chcę nieco poeksperymentować z kolorami.

Paleta:

  • Ultramaryna
  • Brąz Van Dyke’a
  • Zieleń szmaragdowa
  • Czerń słoniowa
  • Sjena naturalna

    ***

    Huśtawka (Akwarela)

    Na razie jednak jedziemy od początku czyli od szkicu. Muszę się przyznać, że chciałem stworzyć nieco inną kompozycję. Chodziło mi o to, żeby kąt widzenia był nieco bardziej “ku górze” ale jakoś nie za bardzo się udało :) W każdym razie, po skończeniu szkicu pokryłem niektóre miejsca płynem maskującym.

    ***

    Huśtawka (Akwarela)

    Tutaj zaczyna się zabawa. Spryskałem całą kartkę wodą (można też zmoczyć pędzlem) i zacząłem nakładać swobodne plamy koloru. Sjena naturalna nad horyzontem, ultramaryna i czerń w miejscach nieba, zieleń szmaragdowa z dodatkami brązu Van Dyke’a i czerni tam gdzie korona drzewa, trawa i drzewa w oddali. Pień to Brąz Van Dyke’a zmieszany z ultramaryną. Wszystko nakładane swobodnymi pociągnięciami. Ważne, żeby pamiętać, że akwarela po wyschnięciu staje się dużo bledsza niż w momencie malowania.

    ***

    Huśtawka (Akwarela)

    Huśtawka (Akwarela)

    Teraz czas na wariacje kolorystyczne. Kiedy papier jest ciągle wilgotny nakładam ciemniejsze plamy na pień (brąz Van Dyke’a, ultramaryna i czerń. Trawę i koronę uzupełniam o różne wariacje zieleni – w jednym miejscu zieleń z dodatkiem ultramaryny, w innym z dodatkiem czerni czy brązu. Dzięki temu zielenie nie wyglądają tak “płasko”. To samo tyczy się właściwie każdej powierzchni, gdyż tak naprawdę coś co wydaje nam się np. jednolicie czerwone ma w sobie tak na prawdę różne warianty czerwieni.

    ***

    Huśtawka (Akwarela)

    Czas na popracowanie nad pniem. Dodałem kilka warstw, tak aby pień był ciemniejszy. Generalnie kolory to cały czas Brąz Van Dyke’a, czerń i nieco ultramaryny. Nie zamalowuję całego pnia na ten kolor tylko staram się stworzyć fakturę kory zostawiając jaśniejsze, niezamalowane miejsca.

    ***

    Huśtawka (Akwarela)

    Pozostaje wykończenie obrazu detalami. Położyłem ciemniejszą warstwę zieleni w miejscu liści drzewa. Jak się okazało, wcześniejsza warstwa była zbyt jasna i nie wyszło to tak jak chciałem. Tak jak już pisałem wcześnie, trzeba mieć na uwadze to, że akwarela jaśnieje podczas schnięcia.
    Ponadto kilka pociągnięć definiujących trawę i to właściwie jest już koniec.

    Mam nadzieję, że się podobało :)