Monthly Archive for August, 2010

Co tam? Jak tam? Superrelacja.

Wpis o pierdołach i aktualnych wydarzeniach. Spokojnie, będzie krótko. Z szacunku dla Państwa.

Co tam ostatnio porabiam? Tyle nudnych rzeczy, że aż nie mam czasu na prowadzenie bloga. Oto relacja z losowego dnia w przedziale poniedziałek-piątek.

6.30 Dzwoni budzik. Dlaczego zawsze w momencie, kiedy śni mi się coś ciekawego? I dlaczego, do cholery, budzę się sam z siebie ok. godziny 5 tylko po to, żeby się poprzewracać z boku na bok i stwierdzić, że mam jeszcze 1.30 godziny snu.

6.32 Wstawiam wodę na herbatę i idę do łazienki celem obudzenia się zimną wodą i wykonania porannych czynności toaletowych.

6.40 Zalewam herbatę i robię śniadanie. W zależności od dnia są to bułki przygotowane dzień wcześniej, albo pizza (własnoręcznie zrobiona, a co!), która została po wczorajszej kolacji.

6.50-7.00 Oglądanie TVN24 w którym nieustannie pokazują szparkich emerytów przeżywających powtórnie swój pierwszy orgazm w ekstatycznym tańcu przy krzyżu. Oglądam to, bo przecież nie wolno mi zapomnieć, że żyję w tym pięknym, chorym kraju.

7.10 Wchodzę na pocztę – moje miejsce pracy. Zgarniam listy z przegródek i wpisuję dane do komputerów.

10.50 – Wychodzę z poczty. Udaję się do wydawnictwa w którym odbywam praktyki.

11.04-12.00 Podróże przez Trójmiasto aż do totalnego zadupia, które to ponoć jeszcze jest Gdańskiem. Idąc drogą wśród żyta, jakoś zapominam, że to jeszcze metropolia. Niestety, wizja 4 godzin walki ze snem nie pozwala mi się cieszyć krajobrazem.

12.00-15.50 Wykonywanie niezwykle ambitnych zadań, jak na praktykanta przystało. Ot, choćby poprawianie już poprawionego tekstu. Wiadomo, zawsze jakiś błąd mógł zostać a moje wprawne, sokole oko na pewno go wychwyci. Szkoda, że moich poprawek nawet nikt nie przeczyta. Po godzinie widzę podwójnie, po dwóch boję się, że parę razy przysnąłem.

15.50-17.00 Podróż do domu. Poza spotkaniem dziadka-wariata nic wartego odnotowania.

17.00 Obiadokolacja. Jeśli mi się chcę (a o dziwo, chce mi się dosyć często) pichcę jakieś wymyślne danie.

17.00-22.00 Różne zajęcia w czasie wolnym. Ot, choćby picie piwa i pisanie tegoż wpisu.

Wariant piątkowy:

17.00-3.00 Picie alkoholi wszelakich.

Jak to mówią: Wakacje pełną gębą!